Test Kong Squeezz Ball

Jakiś czas temu od sklepu Toys4Dogs.pl
otrzymaliśmy KONG Squeezz Ball która przebojem wkradła się na
nasze spacery.
Wraz z Larym jesteśmy ekspertami z dziedziny psich
piłek, jest to nasz ulubiony przedmiot do zabawy, łatwo ją schować
i zabrać ze sobą wszędzie. Nie bez powodu psy i mężczyźni
szaleją za piłkami, zapewniają wiele rozrywki 🙂

Wytrzymałość

Co tu dużo
mówić, sama nazwa wskazuje na to że ta piłka po prostu musi być
wytrzymała! Nie bez powodu Kong ma tak wspaniałą opinię wśród
psiarzy, oni po prostu tworzą mocne zabawki!
Piłka jest jednak
wyjątkowa ponieważ piszczy, no może nie tylko z powodu piszczenia
bo piszczy ona nawet po przedziurawieniu! Osobiście nie próbowałam
jej zepsuć natomiast wierzę w to na słowo.
Testował ją nie
tylko Lary ale również jego znajomi i zabawka póki co jest odporna
na każde zęby. Mało tego – nie posiada nawet jednej rysy mimo
częstego użytkowania.
Wykonana jest ona z mocnej i wytrzymałej
gumy na której psie zęby nie pozostawiają rys ani dziur.
Myślę
że piłka spokojnie może być przeznaczona dla psa o silnym
uścisku, należy jednak pamiętać że najwytrzymalsza zabawka może
nie przetrwać niektórych prób i nie jest w 100% niezniszczalna.

Zastosowania
Piłka oczywiście fantastycznie nadaje
się na spacery do rzucania w terenie, ładnie się odbija i ucieka
psu pobudzając jego potrzebę pogoni. W zasadzie jest to jedna z
fajniej odbijających się i toczących się piłek jakie mamy, a
trochę ich już się nazbierało.
Jednak nie tylko do zabawy na
lądzie Squeezz Ball się nadaje. Zabawka fantastycznie sprawdza się
również w wodzie, choć z początku trochę bałam się ryzykować
jednak po namowach znajomych którzy chcieli na własne oczy
przekonać się czy pływa zaryzykowałam i… miło mnie to
zaskoczyło.
Piłka bardzo ładnie pływa, jeżeli
często wykorzystujecie piłki jako zabawki do wody wiecie że czasem
sprawiają psu problemy. Często unoszą się trochę pod taflą wody
przez co trudniej psu ją zlokalizować lub po prostu wyłowić.
Zabawka pięknie unosi się na tafli wody i jest łatwym celem dla
psa, dla mnie to duża zaleta ponieważ Lary gdy nie widzi aportu
potrafi dać nura pod wodę a ja drżę w obawie że się nie
wynurzy.
Jedynym problemem może być to, że trochę wody dostaje
się do środka piłki. Ja radzę sobie z tym w ten sposób że pod
koniec zabawy albo w trakcie jeżeli tej wody trochę do środka się
naleje trzęsę piłką i piszczę, zwykle zostają w środku tylko
krople które z czasem wyparowują.
Sprężystość
Im wyżej i więcej razy piłka się
odbija tym jest atrakcyjniejsza i dla psa i dla właściciela 🙂 Kong
Squeezz Ball być może nie jest rekordzistką w tej kwestii ale
zdecydowanie lepiej odbija się od większości oferowanych na rynku
piłeczek.
W moim prywatnym rankingu piłek które posiadamy jest
na drugim miejscu. Wyprzedziła ją tylko nasza różowa rugby która
rzucona pod odpowiednim kątem robi super akrobacje.
Piłka konga
nie jest wcale daleko w tyle co widać na filmiku w momencie kiedy
próbuje ją złapać border collie Floyd. Odbija się ona na dosyć
dużą wysokość dzięki czemu pies może próbować złapać ją w
powietrzu. Tak, dobrze czytacie – próbować. Piłka jest dosyć
śliska i trudna do schwytania dlatego pies musi wypracować sposób
albo trochę się natrudzić zanim ją pochwyci. W tym tkwi cała
frajda tej piłki, ona po prostu psu ucieka. Lary nie jest zbyt
szybki ani zwinny dlatego potrafi gonić ją przez spory kawałek
drogi, jednak psom bardziej zwinnym również nie było łatwo.
Piłka
najlepiej odbija się na twardych powierzchniach, zresztą – jak
każda piłka ale mimo to na trawniku również świetnie sobie
radzi. Nie polecam dłuższych zabaw na asfalcie ponieważ źle może
to się skończyć dla naszego psa.
Czyszczenie
Jak wspominałam piłka jest dosyć
śliska a to oznacza że nie ma trudnych do czyszczenia, chropowatych
powierzchni. Zmoczona przez wodę czy psią ślinę robi się trochę
lepka przez co przykleja się do niej trawa, zaletą jest jednak to
że nie przywiera do niej piasek.
Bardzo łatwo i bez wysiłku
czyści się pod bieżącą wodą co jest jej ogromnym plusem. Nie
trzeba również robić tego często bo raczej nie obkleja się
brudem.
Wady

Wszystko ma swoje wady, ta
piłka ma ich jednak mało. Jak już wspomniałam pod wpływem wody
czy śliny robi się dosyć śliska co może utrudniać nam jej
rzucanie. Znalazłam jednak na to sposób – piłka posiada w środku
otwór (przeznaczony np. na przeciągnięcie sznurka) więc wkładam
w niego palec wskazujący i w ten sposób rzucam. Unikam dzięki temu
śliny na swoich dłoniach. Dosyć trudno psu się również ją
wtedy nosi, ale problem pojawia się głównie u psów z lekkim
chwytem.
Jest też dosyć twarda i delikatny pies może mieć
problem z zapiszczeniem nią, z początku taki problem miał Lary ale
już bez problemu korzysta z funkcji piszczenia 🙂

Zalety
Przede wszystkim piszczałka! Są
piszczałki które wręcz zmuszają nas do tego by je zniszczyć, ale
nie ta. Piszczałka w tej piłce jest dosyć cicha i przyjemna dla
ucha, jak na piszczałkę oczywiście 😉
Oprócz tego jak już
wspomniałam zabawka jest wytrzymała, łatwa w czyszczeniu i sprawia
psom wiele radości poprzez odbijanie się i uciekanie. Z pewnością
jest bardzo atrakcyjnym łupem.
Piłka występuje również w 3 rozmiarach dzięki czemu można dobrać rozmiar dla większości ras.
Oprócz Larego okazję do zabawy piłką
miało wiele innych psów, większość jak nie wszystkie była
bardzo zadowolona a niektóre nawet nie chciały jej oddać 🙂
Fanką
piłki nie tylko jestem ja ale już niemal każdy kto miał okazję
trzymać ją w ręku. Zabawka jest wszechstronna i w zasadzie ma
wszystko to, co dobra piłka powinna w sobie mieć. Mało na rynku
jest dobrych piłek wyposażonych w piszczałki dlatego bardzo się
cieszę że firma Kong wypuściła taki produkt.
Dlatego jeżeli
szukacie dobrej, piszczącej piłki dla swojego psa to kierujcie
swoje kroki do sklepu Toys4Dogs.pl i nie zastanawiajcie się. W
dobrej cenie otrzymujecie zabawkę która posłuży wam na naprawdę
długo, ale o wytrzymałości zabawek z tej firmy nie trzeba nikomu
mówić.

14 thoughts to “Test Kong Squeezz Ball”

  1. Piłka bardzo fajna, ale niestety nie jest niezniszczalna 🙁 Owszem jest bardzo sprężysta i o ile trudno ją faktycznie przebić, to pod wpływem gryzienia, po prostu się rozlazła (rozkleiła) w miejscu łączenia. Ale i tak długo "żyła",bo dwa tygodnie, inne piłki mój Macho rozkminia czasami w 15 min.

    1. Niestety niezniszczalnych nie ma 🙁 Nawet Jolly Ball ma dziurę bo wystarczyło 5 minut między siatką a pit bullem 😉 Mój pies nie niszczy zabawek ale piłki są tylko na spacery i tylko do aportowania, na ich żucie zwykle nie pozwalam. Do tego są lepsze jakieś mocne gryzaki, zapewne najmocniejsze ma kong np. czarny kong ponoć legenda.

    2. No niestety Macho lubi sobie pożuć piłeczkę, chociaż zabieramy tylko na dwór do aportowania, a od wczoraj jest szczęśliwym posiadaczem Kong'a Bounzer i dosłownie zwariował na jego punkcie.

    1. No nie? Ostrzę sobie zęby na safe stixa bo podobno fajny. Kong ma bardzo fajne zabawki, niedawno odkryłam też firmę Toyz i póki co mam z niej jedną piłkę i mogę polecić 🙂

  2. Piłka bardzo kiepska kupiłam dwie i w obu piszczałka padła po 5 minutach….;/ z samych piszczałek wypadł środek… a nie bawił sie nimi amstaf czy bulterier a zwykły mały parson…
    Same piłki wyglądaja oczywiście jak nietknięte ale co z tego jeżeli już nie piszczą;/

  3. Piszczałka padło po 1 dniu. A całą piłeczka rozwalona po 28 dniach – pieniądze wywalone w błoto. Rozmiar L – owczarek niemiecki

  4. Zachęcona pozytywnymi opiniami kupiłam taką piłeczkę i mojemu labkowi z myślą, że posłuży mu dłużej niż poprzednie. Niestety piszczałka się poddała po 30 minutach. Piłka cała, nie przegryziona zwyczajnie piszczałka przestała piszczeć. Złożyłam reklamacje ale cudów się nie spodziewam. Szkoda, bo trochę za droga piłka jak na taki krótki żywot. Piłka nie straciła swoich właściwości odbijania się itd, niemniej nie piszczącą piłką pies już nie był tak zainteresowany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *